poniedziałek, 29 grudnia 2014

Adventure's Poljot 23 Jevels Automatic

Kiedyś dawno temu na święta Bożego Narodzenia zobaczyłem u wujka na ręce zegarek. Był piękny, z błyszczącymi wskazówkami, białą tarczą, datownikiem, a do tego był automatyczny. Mnie jako przedstawiciela ówczesnej szkoły podstawowej zafascynował i zapragnąłem takiego mieć. Ba! stał się on moją obsesją!
Co najmniej raz w tygodniu po szkole biegłem do wieluńskiego Jubilera i oglądałem go przez szybkę za ladą, doprowadzając tym do szału Pana Sprzedawcę, który wykazywał się jednak wielką cierpliwością i pytał czasem życzliwie, czy już uzbierałem odpowiednią kwotę, czym z kolei on mnie doprowadzał do szału. Ale również i mobilizował. A ja odkładałem każdą złotówkę, aby kupić mój wymarzony... My Presssssioooooousssssss...

I w końcu z pomocą rodziców, wujków i dziadków uzbierałem. Pobiegłem szybko do sklepu i wróciłem z nowym nabytkiem i uśmiechem dookoła głowy. Zegarek był wielki, zdecydowanie za wielki na moją chłopięcą wtedy rękę, ciężki jak diabli, ale był piękny. A dla mnie najpiękniejszy na świecie.

Nie dbałem o niego za bardzo. Był moim EDC pełną gębą. Biegałem w nim, grałem w piłkę, biłem się z chłopakami, pomagałem w pracach domowych i ogrodowych, więc lądował u zegarmistrza wiele razy. A tu wskazówka spadła, a tu się tarcza obluzowała, tu automat zepsuł, tu szybka pękła... W końcu uległem magii Montany z osiemnastoma melodyjkami i Poljot zniknął gdzieś w czeluściach domowych zakamarków. Potem zainteresowałem się zegarkami ponownie i zacząłem za nim tęsknić, ale znaleźć nie mogłem. Legendy domowe głosiły nawet, że wylądował na śmietniku, albo u zegarmistrza na części. Aż tu nagle...

Brat szukając czegoś wśród domowych staroci znalazł pudełko po słodyczach, a w nim był on! Wysłał mi szybko mms-a, a ja już na drugi dzień już go miałem w swoich rękach. Tak jak się spodziewałem, był zmęczony życiem:


No ale cóż. Dziś sobota, a więc po basenie zafundowałem zegareczkowi delikatne SPA, czyli czyszczenie koperty i polerowanie szkiełka. A przy okazji zobaczyłem, że maszynista to 2616.2h, czyli powinien jeszcze pochodzić, bo dwadzieścia kilka lat na ten automat to nic
Zdjęcia ze SPA:



I efekt końcowy. Nie zmieniłem jeszcze śmiechozaura, ale nic innego dziś pod ręką nie miałem. No i nie mam pojęcia w co go ubrać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz